Autor:       Simon Paul Travaglia
Tłumaczenie: Andrzej Korcala

Pieprzony Operator z Piekła Rodem #9
Jadę do pracy i utknąłem za jakimś staruszkiem, klasycznym powolnym kierowcą z piekła rodem, u którego wskaźnik prędkości nie przekracza 30 km/h, a zakręty bierze z szybkością nie większą niż 10. Trąbie na niego, ale pewnie wyłączył swoje urządzenie, dzięki któremu w ogóle słyszy. Więc utknąłem.
Zapamiętuję jego numer rejestracyjny. Tak naprawdę, robię to 60 razy na minutę przez 15 i pół minuty. No cóż... Wygląda to na kolejny telefon do bazy danych skradzionych pojazdów i zgłoszenie go jako skradzionego przez handlarzy bronią spoza miasta...

W końcu dostaję się do pracy. Odwracam stronę kalendarza z wymówkami. "ELEKROMAGNETYCZNE PROMIENIOWANIE KOSMICZNYCH ŚMIECI". Wystarczająco dobre. Wygląda na to, że mimo wszystko dziś będzie dobry dzień.

Loguję się na "PIEPRZSIE" (moje konto pomocy wymaga jakiejś nazwy), by odebrać swoją pocztę. Są trzy nowe wiadomości, pierwsza długa na 117 linii, więc to na pewno jakiś gawędziarz. Cholera, nienawidzę takich. Zamiast powiedzieć: "Potrzebuję więcej miejsca na moim koncie" to zaczynają ci opowiadać o tym, że robią sobie te niewielkie badania jakie im kazał zrobić wykładowca i że miały być zrobione już na wczoraj i prawie udało im się je zrobić, ale ich kuzyn usunął opatrunki po świerzbie i stracił mnóstwo krwi i musiał być natychmiast zawieziony do szpitala... itd, itp. Skasowałem ten list.
Drugi list przeczytałem, ale był on nadany przez człowieka, który nie potrafi sobie poradzić z programem do poczty i wysłał pustą wiadomość i jedyne co dostajesz to same nagłówki. Odpisałem mu na nią pisząc: "Bez obaw, zrobimy to do wtorku". Mam nadzieję, że to było ważne.
Ostatnią wiadomość zostawiłem sobie na jutro, bo nudziłbym się w sobotę, gdybym kiedykolwiek musiał wtedy pracować.

Dzwoni telefon. Myślałem, że udało mi się to już załatwić!
Biorę go do wolnej ręki, tak żebym mógł włożyć pizzę do mikrofalówki.
- Tak - zgłaszam się
- Coś złego stało się z moim dyskietką startową, nie mogę zalogować się do serwera.
- Masz tą dyskietkę ze sobą?
- Pewnie!

Idę po dyskietkę, po czym wkładam ją razem z pizzą na pięć minut do mikrofalówki na "ATOMOWE-WYPALANIE".
Sześć minut później dzwoni do mnie ponownie.

- Ona ciągle nie działa, a teraz robi jakieś dziwne dźwięki i śmierdzi.
- O CHOLERA! To znowu to elektromagnetyczne promieniowanie kosmicznych śmieci!
- Naprawdę? Wydaje mi się, że słyszałem o tym! - Co za wymówka!
- Ta..., przykro mi, ale musisz sobie kupić kolejną dyskietkę.
- Och, w porządku, nie martwię się tym, stara i tak zaczynała się zużywać. Dzięki.
- Pewnie, bez obaw. I upewnij się, żeby sprawdzać swój dysk twardy naszym programem antywirusowym FDISK, gdy będziesz miał na nim dużo ważnych danych...
- Tak zrobię! Dzięki!
- Bez obaw, to moja praca!

Od tłumacza: fdisk [opcje][partycja][rozmiar][system][urządzenie] ponowny rozdział partycji na dysku, niszczący poprzedni podział razem z wszystkimi danymi na dysku

Moja gra Xcbzone strasznie wolno chodzi, więc wyciąłem całe mnóstwo procesów jakichś baz danych, które wydawały się piracić cenny czas procesora i wracam do gry. Znacznie lepiej.
Nie jest łatwo na pierwszej linii, praca, praca, praca...
Idę do kafeterii na szybką 2 godzinną przerwę na kanapkę - są tu dla mnie tacy mili. Zawsze tacy są, odkąd tej pomyłki komputera, który zarejestrował ich kucharza jako dawcę organów... Wziąłem sobie kilka puszek pepsi, kilka paczek chrupek serowych i udałem się w drogę powrotną do biura mijając po drodze laboratorium podstaw użytkowania komputerów pierwszego roku. Spojrzałem przez okno na rozpościerającą się przede mną scenę - Laboratorium pełne studentów pierwszego roku bez wykładowcy.
NO PO PROSTU MUSZĘ IM POMÓC!

Wchodzę do środka.
- Tak, zgadza się, jestem waszym tymczasowym zastępcą wykładowcy i dzisiaj odłożymy na pół godziny wasze dotychczasowe zajęcia, by nauczyć się komendy REMARK, znanej także w literaturze jako rm...

Wiecie, powinienem być nauczycielem - mam to podejście do ludzi...


<<< Poprzedni  | Spis treści |  Następny >>>