Autor:       Simon Paul Travaglia
Tłumaczenie: Andrzej Korcala

Pieprzony Operator z Piekła Rodem #12

Dotarłem do pracy trochę zmęczony, więc włożyłem wiązkę miedzianych drutów do gniazdka prądu trójfazowego i przełączyłem wyłącznik. Pokój pogrąża się w ciemnościach, podczas gdy wyłączniki bezpieczeństwa wyłączają się jeden po drugim i wreszcie w pokoju komputerów nastała cisza.

To lubię.

Zrzucam słuchawkę z widełek i zasuwam zasłony w oknach. Teraz jest tu *naprawdę* ciemno. Wcale bym się nie zdziwił, gdyby się tutaj komuś zdarzył jakiś brzydki wypadek...

Podniosłem w ciemnościach kilka płyt podłogowych i zadzwoniłem po serwis mówiąc, że znowu serwer powybijał wyłączniki. Po czym wymieniam bezpieczniki na gwoździe i zwieram zasilanie z podłogą. Nie można po prostu mieć nadziei na wypadek, trzeba POMÓC przypadkowi.

15 minut później przyszedł serwisant i wpadł do dziury. Ledwo ułożyłem płyty podłogowe z powrotem, gdy wszedł Administrator Systemu (nowy, bardzo dbający o osobiste kontakty), mówiąc mi bym uważał, bo komuś może się stać krzywda w tych ciemnościach...

Przytakuję mówiąc, że nie możemy sobie teraz pozwolić na przerwy. Pytam go czy nie powinienem po prostu wyrzucić wyłącznika, mając nadzieję, że to nic poważnego. Myśląc o złej publice, jaką już mamy, podejmuje ostatnią decyzję w jego krótkiej karierze i mówi mi bym zaczynał.

Gdy dym już opadł, spoglądam na dymiące resztki serwera. Niezbyt ładny widok...

- Dziwne, że wyłącznik się zablokował, czyż nie? - mówię do admina, podczas gdy on pakuje swoje osobiste rzeczy ze swojego biura. - Szansa jedna na milion. Jaka szkoda, że ktoś widział co zrobiłeś i umieścił całą historię na comp.misc. Po tym całym rozgłosie wokół tej sprawy, będziesz miał szczęście, jak ci się uda zdobyć w pracę w której dadzą ci samochód z jakąkolwiek elektroniką w środku...

Wracam do maszynowni (jak pieszczotliwie nazywam salę komputerową), i wyrzucam resztę wyłączników by wszystko ożywić, po czym loguję się i zaczynam zwyczajowe kasowanie poczty użytkowników.
Zauważyłem w poczcie interesującą propozycję seksualną od naszego konsultanta do męskiej drużyny pływackiej. Wygląda na dobre motto na dzisiejszy dzień, więc umieściłem je na odpowiednim miejscu. Zmieniłem imię nadawcy na "Mięczak", a hasło na "ljkadlkajflkj", po czym dzwonię do szefa i mówię mu o podejrzanym włamaniu. Przełamanie się przez to powinno zająć przynajmniej kilka godzin. A do tego czasu wszyscy będą musieli czytać tą wiadomość...
O tym, że ktoś już czyta tą wiadomość, zdałem sobie sprawę, gdy usłyszałem strzał zza zamkniętych drzwi biura konsultanta.

Tak sobie edytuję pomoc online i zmieniam numer telefonu na ten do Administratora Systemu. Prawdopodobnie będzie się cieszył z dodatkowych telefonów w ten smutny czas...

Usłyszałem kolejny strzał i zdałem sobie sprawę, że dziś już nie odbierze żadnych telefonów.

Odłożyłem słuchawkę z powrotem na widełki, po czym spojrzałem na kartkę z dzisiejszą wymówką. "ZŁY STAN ZASILANIA". Nie, zbyt prawdopodobny. "NAPIĘCIE STATYCZNE". Jak dla mnie ciągle zbyt łatwe, ale nie chcę sobie zużyć wszystkich kartek przed końcem roku, więc zdecydowałem radzić sobie z tym co mam.

Telefon zadzwonił równocześnie z tym jak puściłem sobie film "Top Gun" na video. Zapauzowałem więc i chwyciłem słuchawkę wolną ręką.

- Wydaje mi się, że kupiłem popsutą dyskietkę
- Tak? - zastanawiam się, czy przypadkiem nie zostałem obrońcą praw konsumenta.
- No, mam dyskietkę i nie daje się jej sformatować. A wszystkie inne z pudełka się dają, więc musi być popsuta.
- No i dlaczego dzwoni pan z tym do mnie
- No, bo na pudełku jest napisane, że jest na nie gwarancja, więc jak mam dostać inną na wymianę? - aha! No oczywiście.
- No, zobaczymy. Czy jesteś pewien, że to dyskietka, a nie jakiś z problem napięciem statycznym?
- Hę?
- Napięcie statyczne, no wiesz, statyczna elektryczność przenoszona z ciebie do komputera
- Ale ja noszę na ręce pasek uziemiający!
Właśnie sobie zdałem sprawę z tego, że jestem głęboko w obcej krainie. Opaski na rękę nie są modnymi dodatkami w *mojej* części miasta...
- No oczywiście, że nosisz, ale taka opaska na rękę ma średnio 1 mega om oporności i bardzo słabe uziemienie. To czego potrzebujesz to bezpośrednie połączenie z ziemią. Chwyć się czegoś co jest właściwie uziemione.
- Coś jak stalowe biurko?
- Doskonale. A teraz, czy masz jakiś spinacz do papieru, żeby rozładować to napięcie statyczne?
- Poczekaj... Mam.
- W porządku, teraz wolną ręką wsadź spinacz z tyłu komputera przez dziurki wentylatora i dotknij nim grubego czerwonego kabla.
- Tego idącego do zasilacza?
- Dokładnie ten.
- ...Hej, a czy to nie jest ...kzzzzt!...stuk

I kolejny problem rozwiązany przez telefoniczną pomoc z piekła rodem...

<<< Poprzedni  | Spis treści |  Następny >>>