Autor:       Simon Paul Travaglia
Tłumaczenie: Andrzej Korcala

Pieprzony Operator z Piekła Rodem #14
POPR znowu rusza do boju


Nie pytajcie się jak wróciłem, po prostu wróciłem. Wystarczy powiedzieć, że zarządowi się nie podobało się jak wyciągałem informacje od klientów za pomocą elektrod. Szczególnie kiedy się to robiło teściom szefa. To była JEGO działka.

Więc znowu siedzę u siebie. Niestety oznacza to nadmiar operatorów w pokoju komputerów. Jeden z nich zatrzasnął się w sejfie na kopie bezpieczeństwa, więc problem się rozwiązał. Pukanie zamarło po kilku godzinach, więc te sejfy naprawdę *są* szczelne.

By się przywitać, wysyłam wiadomość mówiącą, że za 10 minut nastąpi wyłączenie systemu. 5 minut później wyłączam system. Kocham to robić. Patrzę jak światła twardych dysków mrugają, gdy zaczyna się faza "naprawy dysków" podczas startu systemu, gdy są kasowane wszystkie bieżące pliki. Zabawne jak to zawsze mamy mnóstwo wolnego miejsca na dyskach po restarcie systemu.

Właśnie odpaliłem Wolfenstein'a, gdy zadzwonił telefon. Co mi tam do cholery, prawie mi tego brakowało na moim poprzednim stanowisku, więc odbieram.

- Operatorzy słucham.
- TO WCALE NIE BYŁO 10 MINUT!!! - krzyczy do mnie głos w słuchawce.
- Co nie było 10 minut? - pytam grzecznie. Widzę, że sprawy się pogorszyły podczas mojej nieobecności. Zachowaj rózgę, a ukarz przez rm - r, zawsze to powtarzam.
- TO! Powiedział pan, że to będzie... - chwila przerwy - Eeee... Kto mówi?
- Operator, a kogo się pan spodziewał?
- Darren? Czy to Darren?
- Emmm, nie. Darren... Darren jest... zajęty.
- Aha. A wie pan kiedy będzie wolny?
- Prawdopodobnie gdzieś około czasu robienia kolejnych kopii zapasowych. Coś koło 2007 roku, tak mi się wydaje.
Bawi się w pytanie mnie o to czy może odzyskać swoje pliki czy nie. Pozwalam mu wisieć przez chwilę na telefonie.
- Czy to wszystko - pytam głosem słodkim niczym miód.
- Więc... NIE, nieważne.
- Pewnie, że nieważne. Czy chce pan, żebym sprawdził czy wszystko w porządku z pana plikami? - zapytuję.
- Ależ tak, proszę. Jestem nowy i nie wiem dokładnie co robić w takim przypadku.
- Oczywiście. Pański username?
Wszystko w nim krzyczy, żeby tego nie mówić. Ludzie obok niego też krzyczą, by tego nie robił.
Powiedział.
Do niektórych po prostu nic nie dociera.
- A więc, wszystkie pańskie pliki mają się świetnie.
- Tak?! Wspaniale.
Ulga w jego głosie jest przygniatająca.
>klikity klik<
- Tak. Oba pliki x-default i newsrc mają się doskonale.
- Ale... Co z moimi danymi z obserwacji?
- Słucham?
- Było około 10 plików w katalogu z badaniami. To były dane zbierane przez ostatni rok.
- No, ja tu nic takiego nie widzę. A może gdzieś były kopie bezpieczeństwa?
- Zrobiłem kopię na konto mojej dziewczyny.
- Jaki jest jej username?
- Emmm... - chwila przerwy.

Powie czy nie powie.
Powiedział.
To jak rozjechać ślimaka walcem drogowym.

>klikity klik<
- Nie, tu też nic nie ma. Aha. Chwila, jest tu jakiś plik na jej koncie, jest dość duży... Może powinien pan zalogować się na jej konto i spróbować odzyskać z niego dane...
Zlepiam około 100 plików man z pomocą dla unixa i wrzucam na konto jego dziewczyny i nazywam "rsrch.j"
- A jak się to robi?
- W porządku. Zalogował się pan już?
- Chwila... Tak już jestem.
- Dobra, teraz trzeba przepuścić ten plik przez program pocztowy, żeby usunąć ósmy bit, inaczej odzyskanie pliku najpewniej zakończy się błędem instrukcji.
TRYB GŁUPOLA WŁĄCZONY
- Więc wszystko co trzeba zrobić to napisać: "mail root < rsrch.j"
- Dzięki.
- CZEKAJ! Trzeba to napisać nosem.
- DLACZ... DLACZEGO?
Przewracam kalendarz z wymówkami i pojawia się odpowiednia wymówka: "ZAŁAMANIE NERWOWE OSPRZĘTU".
- No cóż. To przez załamanie nerwowe osprzętu. Prawdopodobnie za mocno naciskasz klawiaturę przez co zasmuciło wnętrze klawiatury. To ma coś wspólnego z łączeniami i indukcją elektromagnetyczną.
TRYB GŁUPOLA WŁĄCZONY NIEODWOŁALNIE
- Aha. OK.
- No, a teraz wpisz to 20 razy.
- Dobrze, już wpisuję.

Odwiesza słuchawkę. A ja od razu dzwonię do ochroniarzy.

- Cześć, mamy kolejnego wariata w laboratorium. Wydaje mi się, że dotyka klawiatur nosem. Może być uzbrojony.

Trzy minuty później słyszę strzały. Zamykam mu konto, w miejscu gdzie się udał i tak nie będzie mógł z niego korzystać...

Telefon znowu zadzwonił. Tym razem to moja mama.
- Witaj mamo, w czym ci pomóc?
- Szymon, mam problem w pracy, chyba szwankuje dyskietka z wszystkimi moimi danymi.
- Aha, Ok. Masz może zmywacz do paznokci i waciki?
- Tak, mam.
- Dobrze. Teraz wyciągnij dysk i wyczyść ten brązowy nalot na powierzchni. To przez niego brudzą się głowice w stacji dyskietek. Po odpowiednim wyczyszczeniu powinien zostać tylko przeźroczysty plastik.
- Aha, dzięki Szymonie.
- Nie ma za co. A tak przy okazji, pamiętasz może jak miałem 11 lat, a ty mnie nie puściłaś na noc do kolegi, na filmy video?
- Tak, a dlaczego pytasz?
- Tak bez powodu...



<<< Poprzedni  | Spis treści |  Następny >>>