Autor:       Simon Paul Travaglia
Tłumaczenie: Andrzej Korcala

Wrócił i ma ze sobą przenośną niszczarkę dyskietek!!!
To...
TO...

Pieprzony Operator z Piekła Rodem w Anglii #1

...
- Chciałbym nasilić pańskie zainteresowanie tym telefonem...
- Przepraszam, co?
- Chciałbym nasilić wagę tego telefonu. Z pewnością osoba w pańskiej sytuacji, zdaje sobie sprawę z nowych Standardów Międzynarodowych dotyczącą śledzenia i odnotowywania błędów...
Musiał biedak zwariować. Nie ma innego powodu dla którego miałby do mnie dzwonić tak wcześnie w poniedziałkowe popołudnie, zaraz jak tylko przyszedłem do pracy...
- Pański username?
Powiedział, co wywołało znajome stukanie w klawiaturę. Zauważyłem, że jego konto ma oznaczenie ustawione na zboczeniec, a w jego katalogu nie ma żadnych obrazków - co może oznaczać tylko jedno...
- Wracając do tej sprawy z nasilaniem, to chodzi panu żebym zwiększył priorytet załatwiania pańskiej sprawy?
- Tak!
- Wie pan co, podwoję go. - mówię miękkim i delikatnym głosem.
- To dobrze. - wymruczał.
- W końcu dwa razy zero to też zero, a że jest to ZWIĘKSZONY priorytet telefonu, pójdzie do CZERWONEGO kosza zamiast brązowego.
- CO? - wykrzyczał - CZY PAN WIE Z KIM ROZMAWIA?!?!
- No cóż, mógłbym spojrzeć na pański username i się dowiedzieć, ale załatwiamy tu sprawy tak wielu ludziom... Pańskie nazwisko nic by dla mnie nie znaczyło. Chyba, że byśmy widzieli przez jedną z naszych ukrytych kamer, że robił pan jakieś naprawdę zboczone i niemoralne rzeczy. Jedną z tych kamer, które były przeznaczone do podłączenia w laboratoriach komputerowych by powstrzymać piractwo, ale obecnie zostały umieszczone w toaletach, po tym jak polecenie ich montowania zostało zmienione (być może przez jakąś dziwną burzę magnetyczną...) gdzieś między działem zaopatrzenia, a instalatorami. Więc, dopóki nie zrobiłby pan czegoś obrzydliwego, co by się nagrało na film... jak na przykład... - spoglądam do książki szantaży - ... przebranie się w damską bieliznę i taniec podobny do tego z "Mery Poppins", to pańskie nazwisko nic by dla nas nie znaczyło...
Usłyszałem krótkie, urwane westchnienie. On wie, że ja wiem i wie, że to dla niego koniec.
- Oczywiście, jeśli by pan był jednym z TYCH ludzi, wtedy rozpoznałbym pana od razu, szczególnie wspominając to tym od awansów, którzy mają bzika na punkcie moralności. Ale teraz jestem w nastroju do zapominania. Mam nadzieję, że nie będzie miał mi pan za złe, że zapomnę o tym, że pan dzwonił...
- Ależ nie, oczywiście, że nie. - powiedział niszcząc resztki szacunku do samego siebie.
- Więc żegnam! - krzyknąłem radośnie. - Ale zanim pan sobie już pójdzie, czy mógłby pan być tak miły i wpłacić jakąś sumę pieniędzy na Fundusz Dobroczynny Operatorów? Byłbym bardzo wdzięczny. Moja wdzięczność mogła by mnie nawet uczynić nieostrożnym przy korzystaniu z niszczarką dyskietek, jeśli rozumiesz co mam na myśli... Mary...
Szybko przysięga wpłacić dużą kwotę, a ja trzymam się wersji z nieostrożnością. Jego kopie zapasowe są już tylko wspomnieniem... Przeszukałem archiwum kaset video znajdując tę nazwaną Archiwum -26/5/90 i wrzuciłem ją do pudła "Poczty oczekującej na sprawdzenie" zaadresowaną do jego szefa...
To tak naprawdę dla jego dobra. Był w takim wielkim stresie...

Kolejny telefon jest od Unii Użytkowników, nowo powstałej grupy nacisku, która pojawiła się ponieważ niektórzy użytkownicy twierdzili, że źle się ich traktuje.
Niektórych za nic nie można niczym zadowolić.
W każdym bądź razie, żeby ich zbyć, zapraszam ich by zobaczyli, jakie jest prawdziwe, ciężkie życie operatora. Przygotowałem na tę okazję mnóstwo różnych światełek i alarmów, żeby zmylić tych bezmózgich matołów.
Weszli do mojego pokoju. Około 10 durniów, którzy trzymają się w takich grupach takich jak ta traktując to jako prace społeczne. Wszystko miało się dobrze, odbierałem telefony, wyłączałem alarmy, gdy jeden tłuścioch ze skwaśniałą miną zrujnował wszystko.
- Te wszystkie dzwonki i światełka mnie nie oszukają. Pracowałem jako inżynier, jak te maleństwa wyprodukowano. Ta sekwencja alarmów jest nieprawidłowa. Nie ma takiego alarmu jak 00-10-03-15-E. To się po prostu nie mogło zdarzyć. Pewnie wszystko pan tak zaprogramował, żeby się tak wyświetlało. To wszystko to oszustwo!
No i musiał się zdarzyć jakiś wyedukowany użyszkodnik, który chce mi popsuć dzień. Trzeba więc wprowadzić plan B, chociaż to dość ryzykowne...
- Tak, to prawda. - przyznaję - To wszystko oszustwo. Po prostu nie chciałem, żebyście zobaczyli co się tak naprawdę dzieje w sali komputerowej.
Nie mogą się oprzeć przynęcie. Jak tylko się okazało, że coś przed nimi ukrywam chcą krwi niczym piranie.
- CO SIĘ DZIEJE W SALI KOMPUTEROWEJ?!!?? - zaczęli się domagać odpowiedzi.
- No cóż - mówię do nich tonem "to właśnie to czego szukaliście" - najlepiej zobaczcie sami...

...

Później tego samego dnia pomagam policji w poskładaniu tej szokującej historii w całość...
- Szokujące! - mówię przerażonym głosem.- po prostu straszne!
- Tak, tak - wymruczał pod nosem policjant. - Przejdźmy przez to jeszcze raz. Wyszedł pan z sali komputerowej, żeby dodać papieru do podajnika drukarki, a oni nieumyślnie włączyli halonowy system przeciwpożarowy...
- Właśnie tak, czy to nie okropne panie władzo?!
- I pomimo 30 sekundowego ostrzeżenia, nie udało im się wyjść z pomieszczenia...
- Tak, to takie tragiczne.
- ...i pomimo tego, że dwóch z ludzi, którzy mieli włączyć alarm dymem z papierosów, było zdecydowanymi niepalaczami...
- Tak, co za nieszczęśliwa chwila na wpadnięcie w nałóg!
- ...i pomimo tego, że sądząc po zadrapaniach na drzwiach, były one w jakiś sposób zamknięte lub zatrzaśnięte...
- ...pewnie zatrzaśnięte panie władzo, już po wielokroć zgłaszałem problemy z tymi drzwiami, ale nic w tej sprawie nie zrobiono...
- i nawet pomimo tego, że ktoś z zewnątrz widział przez okno jak pan włączał ręcznie system halonowy...
- TAK, starałem się wyłączyć ręcznie ten system by uratować tych biednych, niewinnych ludzi.
- I po tym WSZYSTKIM, ciągle oczekuje pan, żebym uwierzył, że to był wypadek?
- Nie wiem czego mam po panu oczekiwać. Ale tak mi się wydaję, że pańska twarz wydaje mi się znajoma. Czy korzystał pan może ostatnio z toalet w tym budynku?
- No cóż, możliwe, że raz czy dwa. Mamy stąd mnóstwo zgłoszeń, odkąd pan tu pracuje, głownie samobójstwa...
- Tak, racja panie władzo, a może byśmy tak przeszli się do sali sterowania i spojrzeli na nagranie filmu video z kimś bardzo do pana podobnym, który robił coś dziwnego z bochenkiem chleba...

<<< Poprzedni  | Spis treści |  Następny >>>