Autor:       Simon Paul Travaglia
Tłumaczenie: Andrzej Korcala

Pieprzony Operator z Piekła Rodem
Narodziny POPR (Niezwykłe wyznania #1)

Jestem naprawdę znudzony. Wiecie jak się można nudzić, gdy ciągle tylko praca i praca i nic ciekawego się nie dzieje. I słuchacie radia, które odbiera tylko JEDNĄ stację i zawsze jest to stacja z najmniejszą liczbą nagrań w mieście, gdzieś tak około pięciu i jednym z nich jest "You're so vain", które nie było takie złe dopóki słyszałeś je około trzech razy do roku. A za KAŻDYM razem gdy je grają, prezenter opowiada ci o Warren'ie Beaty. Z kim on się teraz zadaje i że nigdy byś się nie domyślił z kim jest teraz sam na sam i kogo kocha. I za KAŻDYM razem, gdy ktoś wspomina Warren'a Beaty, ktoś inny mówi, że kiedyś to on się zadawał z Madonną i czy widzieliście "W łóżku z..."

I WTEDY jeszcze ktoś inny mówi "Tak naprawdę to nie był Warren Beaty, to był James Taylor", a pierwsza osoba mówi: "Co, 'W łóżku z Madonną'?" i wtedy oni się śmieją tak jak wszyscy inni, a ja wyszarpuję z mojego biurka Magnum, którego tam trzymam w razie, gdyby ktoś się śmiał z dowcipów tak starych i głupich, że nie pomoże im żadna kuracja odmładzająca. I jestem pewien, że zmniejszą mi wyrok, gdybym kogoś z tego powodu przez przypadek zabił.

No, goście się już wykruszają, a pułapki się wypełniają i wszystko co mam do roboty to zrobić pełne kopie bezpieczeństwa i być może już będę mógł iść do domu.

Więc, by zmniejszyć moją nudę, biorę garść metalowych wiórów i wsypuję je z tyłu mojego terminala, aż ten nie zacznie iskrzyć i dymić (co nie trwa zbyt długo), a potem dzwonię do biura obsługi klienta i mówię o awarii urządzenia. Czasami wysyłają kogoś, kto naprawdę wie co robi, ale jest o wiele zabawniej, kiedy nie wiedzą. A to się zdarza jakieś 98 na 100 razy.

Więc serwisant przychodzi i od razu widzę, że jest NOWY, bo zdjęcie jakie ma na identyfikatorze jest naprawdę PODOBNE do niego, a nie jak u głównego inżyniera, którego zdjęcie jest czarno białe i blaszane (jest już tak stary).

Ci serwisanci zawsze ubierają się ładnie z krawatem i wszystkim, bo uważają, że klientowi łatwiej powierzyć sprzęt za miliony dolarów dobrze ubranemu gościowi *tylko* dlatego, że ma ładny krawat...

Ponieważ jest NOWY i SAM, musi być tym co się go nazywa serwisantem uspakajającym, nowy gość, którego się wysyła, żeby odpowiedzieć na wezwanie w gwarantowanym 4 godzinnym okresie (wszystko się zmienia na coraz lepsze). Twój przeciętny serwisant uspokajający zna się mniej więcej tak na komputerach jak przeciętna krowa na koszeniu trawy, a jego głównym zadaniem jest upewnić się, czy wtyczka jest dobrze włożona i czy komputer jest włączony, po czym dzwonią do biura po "CZĘŚCI". Naprawdę obeznani czasem nawet otworzą obudowę i będą udawać, że siedzą w tym przez cały czas. Ciekaw jestem, który dziś przyszedł...

- Ma pan popsuty terminal? - pyta grzecznie. Mówię mu, że tak i prowadzę go do hali maszyn.
- Który to? - spytał, zmylony faktem że tylko z jednego terminala się dymi.
- To Model Trzy. - mówię, nie dając NIC po sobie poznać.
- Aha, stary model trzeci! - mówi mądrze, nie mając pojęcia co to jest model trzeci, lub też, który to z trzech stojących terminali, co mnie zupełnie nie zaskoczyło. - Mieliśmy już dużo problemów z Modelem Trzy - mówi przytakując. - Więc co się właściwie stało? - Podstępne, ale nie wystarczająco. Nie zamierzam mu tego powiedzieć.
- Po prostu się popsuł - mówię w trybie luzaka.
- Rozumiem. Czy mógłby pan odtworzyć co pan robił, żebym mógł to sprawdzić jak już to będzie naprawione? - Bardzo Podstępne. Postanawiam dać sobie z nim spokój.
- Przepraszam, muszę iść do toalety, tam jest ten terminal. - Mówię wskazując na naszą gofrownicę.
- Ale to jest gof... - Mówi, ale się powstrzymuje. Jest początkujący, a to przecież możliwe, że jakaś firma ma linię terminali wyglądających jak gofrownice. - Przepraszam - mówi uśmiechając się - przez chwilę myślałem, że to Model Dwa! - Rozsądna wymówka, ale i tak go nie ocali.
- Co? To wcale nie wyląda na Model Dwa. TO JEST Model Dwa. - mówię wskazując na ekspres do kawy.
Wychodzę, a to znaczy, że musi go rozebrać na części, bo wie, że inaczej nie uwierzę, że nad tym pracował. Daję mu parę minut na rozłożenie części i wracam.
- Więc, jak to wygląda? - pytam jak by mi na tym zależało.
- No cóż, myślę, że to może być problem z procesorem... - mówi koncentrując się na szperaniu w rozłożonych elementach.
...koncentruje się tak bardzo, że nie zauważył jak włączam wtyczkę do sieci.
- Czy nie powinien pan mieć kabla uziemiającego? - pytam niewinnie. - Gdy myśli, że nie widzę, ukradkiem dotyka ręką kaloryfera i mówi: - Równie dobrze można się uziemić w ten sposób.
- A ryzyko porażenia prądem, gdy się nie jest połączonym szeregowo z opornikiem? - pytam nawet-jeszcze-bardziej-niewinnie
- Ach, wszystko w porządku - mówi - dopóki urządzenie nie jest włączon...
Pstryk - BZZZZZZZEEERRT! - pstryk

Dzwonię ponownie do biura obsługi klienta... To Rhonda.
- Cześć Rhonda! Wiesz, potrzebuję tu kolejnego serwisanta i nową gofrownicę. Z jakiegoś powodu ten ostatni rozebrał gofrownicę, bez wyłączenia jej z prądu. - Rhonda mnie zna. To już trzeci telefon i trzeci uspakajający serwisant.
- Jesteś prawdziwym wrzodem na dupie - mówi zdenerwowana.
- Wiesz co Rhonda, a może tak sama wpadniesz i to naprawisz, to Model Trzy...


               | Spis treści |  Następny >>>