Autor:       Simon Paul Travaglia
Tłumaczenie: Andrzej Korcala

Pieprzony Operator z Piekła Rodem u spowiedzi

Niezwykłe wyznania #2
Spowiadam się. Jak zwykle słyszę jak ksiądz Tim kartkuje przewodnik po grzechach starając się wynaleźć jakieś kary na ten rok.

- No - mówi - a teraz mi powiedz czy to był wielbłąd, koń, pomoc domowa, czy człowiek?
- To był człowiek, proszę księdza.
- Zobaczmy. Człowiek... - szur, szur, odezwały się przewracane kartki - Hmm. Bliski krewny, dalsza rodzina, kolega lub koleżanka z pracy, znajomy, obcy?
- Obca.
- Obca... - szur, szur, szur, szur - Tak. Głucha, niebrzydka, ładna, brzydka, niechlujna?
- Niebrzydka.
- Ile razy?
- Tylko raz.
- Pod wpływem alkoholu?
- Tak, proszę księdza.
- Ty czy ona?
- Oboje.
- Ile?
- 3 butelki taniego czerwonego wina.
- 3 butelki, ach tak, teraz pod "UŁATWIACZE". Tak teraz mi powiedz czy była przytomna, czy też nie?
- Przytomna, proszę księdza.
- Jesteś pewien?
- Tak.
- Na pewno? Nie położyłeś chyba jej na twarzy zdjęcia?
- Nie!
- Tylko sprawdzam, ostrożności nigdy za dość. A teraz to było u ciebie, u niej, w twoim samochodzie, w jej samochodzie, w sypialni rodziców, klatka schodowa, gdzie indziej?
- Gdzie indziej.
- A gdzie dokładnie?
- W windzie.
- Pomiędzy piętrami, w czasie ruchu, w czasie postoju, z pasażerami czy bez pasażerów?
- Nie pamiętam, proszę księdza.
- Ty mały obrzydliwy robaku! Mów. Na stojąco, czy na leżąco?
- Zaczęło się na stojąco.
- Rozumiem. Więc przejdźmy do Stosunków Seksualnych Numer 3. A teraz mi powiedz czy to był wielbłąd, koń, pomoc domowa, czy człowiek?...

Ojciec Tim skończył i zaczął od początku. Prawie nie było słychać, gdy zmieniał taśmy w magnetofonie...



Niezwykłe wyznania? #3
- W konfesjonale -

Czekam pokornie, aż ksiądz rozważy moje grzechy. Swoją drogą to niezły z niego ****, bo wie, że obok są ze 3 wysepki ludzi podsłuchujących co zrobiłem i komu (dokładnie tak jak ja to robię, kiedy jestem na zewnątrz), a gdy szeptam do niego on do mnie mówi:
- Przepraszam Szymonie, ale nie dosłyszałem co mówiłeś.
No, a ja muszę powiedzieć "masturbowałem się, proszę księdza" cichym głosem, ale trochę głośniej niż poprzednio, a wtedy on mówi (znowu)
- Przepraszam Szymonie, ale znowu nie dosłyszałem co mówiłeś.
Więc muszę powtórzyć (trochę głośniej) "masturbowałem się, proszę księdza"
- Ach tak, rozumiem MASTURBOWAŁEŚ SIĘ! Powiedz, CZĘSTO SIĘ MASTURBUJESZ?

Teraz więc ukrywam się w konfesjonale i umieram ze wstydu, bo kiedyś będę musiał wyjść z ukrycia, a ludzie będą pokazywać dziwne ruchy rękami i uśmiechać się jakby sami tego nigdy nie robili... (To śmieszne, że gdy rozmawiam z księdzem Timem zawsze używam technicznego słownictwa - nigdy nie mówię "waliłem konia", tylko zawsze "masturbowałem się"). Siedzę więc w środku z zamiarem by stąd nigdy nie wychodzić, GDY ZDAŁEM SOBIE SPRAWĘ z tego, że jak będę tutaj siedział tak długo jak te babcie, które przychodzą spowiadać się księdzu z tego, że miały nieczyste myśli podczas oglądania "Dni naszego życia" w środę i że miały nieczyste myśli podczas oglądania "Dni naszego życia" w czwartek i że miały... (widzicie, mówiłem że podsłuchuję), to wszyscy wyjdą z kościoła gdzieś tak koło dziewiątej wieczór i będę się mógł wyślizgnąć i nikt nie będzie wiedział kim jestem (poza tymi, którzy widzieli jak wchodziłem...)

Więc zaczynam.

- Miałem nieczyste myśli podczas...
- Nie pieprz Szymon, żadnego grania na czas. Albo zaczniesz opowiadać jakieś swoje cięższe grzechy, albo wychodzisz.

No to wpadłem. Albo będę musiał zmyślać jakieś obrzydliwe czyny, albo zacisnąć zęby i zakończyć tę spowiedź i stanąć twarzą w twarz z publiką na zewnątrz jako prawdziwy członek wspólnoty, przyznający się do swoich błędów.

- No cóż, kiedyś masturbowałem żyrafę w zoo - wyszeptałem
- MASTURBOWAŁEŚ ŻYRAFĘ W ZOO! - wykrzyczał ksiądz Tim
Teraz już nie mam odwrotu.
- Robiłem zdjęcia mojej siostry i jej chłopaka.
- No, Szymon, ostrzegałem cię, żebyś nie marnował czasu. Czy chcesz spędzić pokutę w skrzyni dla grzeszników?
- Nie, proszę księdza. Robiłem im zdjęcia w sypialni...
- No, teraz lepiej. Ale nadal to nie jest żaden szczególny grzech.
- I sprzedałem je do szwedzkiego dystrybutora porno...
- Świetnie, o to mi chodziło! SPRZEDAŁEŚ ZDJĘCIA SWOJEJ SIOSTRY I JEJ CHŁOPAKA W ŁÓŻKU SZWEDZKIEMU DYSTRYBUTOROWI PORNO!!!!

Usłyszałem dźwięk wybiegających z kościoła stóp i już wiem, że moja siostra nie będzie na mnie czekać...
Muszę brnąć dalej.

- Hmm, i no... obnażałem się w miejscu publicznym.
- Nic wielkiego.
- Mojej matce...
- Ciekawe, podoba mi się!

Usiłuję się przedrzeć przez moje wspomnienia, żeby znaleźć cokolwiek co byłoby wystarczająco wstrętne, by utrzymać ciekawość księdza Tima na tyle, żeby nie wychodzić. Tak jednak myślę, że przesadziłem z tą żyrafą...
Gdy się tak zastanawiałem, spojrzałem na zdjęcie Watykanu w konfesjonale. Zauważyłem też, że na balkonie, tam gdzie powinien stać papież jest duża soczewka. Ten typ jaki jest stosowany w ukrytych kamerach.

AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAGGGGGGGH!!!!!



Niezwykłe wyznania? #4
No więc siedzę w konfesjonale, a ten skapcaniały ksiądz Tim ma mnie nagranego na taśmę video, wyznającego straszne zbrodnie. Tak sobie myślę, że zabicie księdza nie wpłynęło by dobrze na moje życie pozagrobowe, muszę więc pozostać twardym i grać dalej.

- No Szymonie, czy to już wszystkie grzechy jakie pamiętasz? - pyta mnie, wiedząc, że wszyscy na zewnątrz wręcz BŁAGAJĄ o coś jeszcze bardziej ohydnego, coś jak molestowanie kury grabiami... Nieważne czego ode mnie chcą, zaraz stąd wyjdę i rozwalę tą budę na kawałki, aż znajdę ukryty system video. NIEWAŻNE co się później stanie.
- Nie, proszę księdza. Więcej grzechów nie pamiętam...
- A co z indykiem i grabiami?
- To była kura i to nie byłem ja.
- Rozumiem. No to zobaczmy co my tu mamy Szymonie...
Słyszę jak stuka na kalkulatorze sumując wszystkie bzdury jakie mu nawciskałem. Będę miał szczęście jeśli pokuta skończy się na...
- No Szymonie. Gratulacje, jesteś blisko zdobycia najwyższego wyniku w tym tygodniu, wiesz ta kura i grabie wyniosły by cię na sam szczyt. Pomyśl o sławie, jesteś pewien, że nie chcesz zmienić zdania? - rozważam to patrząc w oko kamery.
- Nie, niech tak zostanie.
- Dobrze, więc nagroda za ten tydzień przypadnie mnie. Na pokutę zapisz się na kurs tańca, i masz chodzić, bez oszukiwania. Przeczytaj "Szok przyszłości", dwa razy, OD TYŁU żebyś poświęcił na to dłuższy czas i masz znowu obejrzeć "Pod osłoną niebios" Bertolucci'ego.
- Bez obaw, może ksiądz to już uznać za zrobione.
- Jakoś się nie przejąłeś tą karą, więc myślę, że powinieneś jeszcze obejrzeć film"Nieznośna lekkość bytu dwa"
- Ma ksiądz na myśli nieznośną długość filmu. AAAAAAAAAAaaaaaaagghhh!

Wychodzę z konfesjonału. Wszyscy wydają z siebie dźwięki gdakania i wtedy zdaję sobie sprawę z tego, że to jednak nie była kamera video, tylko kamera przemysłowa podłączona do telewizora w poczekalni dla oczekujących na spowiedź. Wybieram sobie krzesło i siadam przed ekranem.

- Następny proszę! - mówię uśmiechając się.

Pracuj ciężko, graj mocno, bądź twardy.

<<< Poprzedni  | Spis treści |  Następny >>>