Jacek Sawaszkiewicz
MIĘDZY INNYMI MAKABRA

ODPOWIEDŹ


Najpierw nieco historii.
Kilkadziesiąt lat temu, pewnego październikowego dnia, kiedy na Pustyni Mojave przeprowadzano doświadczenia nad promieniowaniem flory, przyrządy zarejestrowały gwałtowny i niczym nie uzasadniony wzrost aktywności badanych roślin. Trwał on krótko, poszukiwanie jego przyczyn - przeciwnie: wiele tygodni upłynęło, zanim ustalano, zresztą przypadkowo, że bodźce, które pobudziły rośliny do silnego zwiększenia promieniowania, napłynęły z gwiazdozbioru Wielkiej Niedźwiedzicy. Podówczas znany był już "efekt Backstera" i wiedziano, że rośliny, aczkolwiek nie myślą, potrafią reagować. Wiedziano też, że bodźcami wywołującymi reakcje u roślin są bodźce napływające ze świata natury ożywionej, zwłaszcza ze świata zwierząt i przede wszystkim - ludzi. Nie znano jednak nośnika tych bodźców. Uczeni nadali im nazwę "sygnałów biologicznych" i upatrywali w nich przyszłej formy kontaktu z cywilizacjami pozaziemskimi.
Upłynęło niemal ćwierć wieku, zanim Jack Swatta ogłosił drukiem swoją pracę naukową zatytułowaną "Pasmo fito". Nie tylko określił w niej charakter sygnałów biologicznych, ale zamieścił także opis Urządzenia pozwalającego modulować natężenie promieniowania emanowanego przez rośliny. W pracy swojej Jack Swatta udowodnił, że sygnały biologiczne spowinowacone są z falami przenoszącymi myśli i że rozchodzą się z prędkością większą aniżeli światło.
"Za pośrednictwem pasma fito - napisał on - można realizować natychmiastowe połączenia na dowolne, nawet astronomiczne odległości."
Praca Jacka Swatty wzbudziła zrozumiałe zainteresowanie naukowców i została nader życzliwie przyjęta przez kontynuatorów Programu Ozma poszukujących rozumnego życia we wszechświecie. Powołując się na tę pracę i na teorię Buttlara głoszącą, że pozaziemskie cywilizacje wykorzystują w łączności sygnały biologiczne, kontynuatorzy owi zwrócili się do rządu z prośbą o przyznanie im subwencji na budowę urządzenia opisanego w "Paśmie fito". Za jego pomocą i za pomocą specjalnie wyhodowanych roślin postanowili oni nawiązać międzygwiezdny kontakt. Rejonem, w który zamierzyli wysłać pierwszą informację, był oczywiście rejon gwiazdozbioru Wielkiej Niedźwiedzicy.
Rząd przyznał subwencje i urządzenie Swatty zostało skonstruowane. Pomyślnie też przeszło wszelkie próby. Niemniej upłynął rok, zanim dokonano owego doniosłego eksperymentu. Tyle bowiem trwało opracowanie lingua cosmica, który przekształcony w urządzeniu Swatty na bodźce nadawał rytmowi zmian promieniowania emanowanego przez rośliny cechy języka komunikatywnego. Inauguracyjną informacją, którą w paśmie fito zdecydowano się wysłać w kosmos, był lapidarny komunikat manifestujący obecność ludzi we wszechświecie.
Odpowiedź nadeszła zaskakująco szybko. Zastała sformułowana w tym samym lingua cosmica, w którym nadano inauguracyjny komunikat. Urządzenie Swatty przeanalizowało i rozszyfrowało zmodulowane sygnałami z kosmosu natężenie promieniowania roślin i na ekranie dekodera ukazał się tekst, którego fragmenty przytaczam poniżej:

Witamy w Kosmicznej federacji nowych braci. Jesteśmy ogromnie radzi, że na kolejnej planecie rozwinęło się życie rozumne (...) Przypuszczamy, że wasz rozwój przebiegał podobnie do rozwoju braci z innych systemów. Wnosimy przeto, że oprócz was na waszej planecie rozwinęły się również wielokomórkowe, cudzożywne organizmy zdolne do ruchu, niewykluczone, że myślące (...) Z własnego doświadczenia wiemy, jak żmudna jest walka ze światem zwierzęcym, toteż niebawem podamy wam skuteczny sposób jej prowadzenia, gwarantujący radykalne wyeliminowanie najbardziej agresywnych gatunków tego świata, zwłaszcza gatunków myślących.

Ufam, że powyższy tekst zaspokoi ciekawość tych, którzy od miesięcy pytają, co się stało z urządzeniem Swatty i z całym Programem Ozma.

Do strony Jacka Sawaszkiewicza