Jacek Sawaszkiewicz
MIĘDZY INNYMI MAKABRA

SIEDEM MINUT


Pierwsza minuta.
Leżę na nie heblowanych deskach, które kłują mnie w prawy policzek. Mam zdrętwiałą szyję i nie mogę odwrócić głowy. Ręce odmówiły mi posłuszeństwa.
Patrzę przed siebie, w górę i w dół. Wszędzie surowe drewno. Nie potrafię określić swojej sytuacji.

Druga minuta.
Dochodzą mnie strzępy rozmów. Są niezrozumiałe, przypominają szum liści. Wokół pachnie żywicą i rozgrzanym żelazem.
W myślach jawi mi się obraz kobiety. Kobieta ma około pięćdziesięciu lat, wąskie usta, wydatny nos i ciemny meszek nad górną wargą. W jej oczach widzę przerażenie. Nie wiem, kim ona jest.
Szyja jeszcze bardziej mi zdrętwiała i trochę swędzi.

Trzecia minuta.
Głosy, które mnie dobiegają, stopniowo słabną. Próbuję o nich nie myśleć, całą uwagę skupiłem na twarzy tej zagadkowej kobiety. Przerażone oczy, drgające, zwiotczałe policzki, ciemny meszek nad górną wargą, drugi podbródek, a niżej... Niżej jest szyja przecięta aż do kręgów stosu pacierzowego. Teraz poznaję tę twarz. Należy do mojej ciotki...

Przestałem cokolwiek słyszeć, jakbym nagle utracił słuch. Zapach tarcicy i rozgrzanego żelaza przestał być taki natarczywy.
Pozbawiłem swoją ciotkę życia, to prawda, ale dlaczego tyle tysięcy franków wpłaciła na konto tego lekarza? Tak potrzebowałem tych pieniędzy! Jak się on nazywa, ten lekarz?
Szyja zdrętwiała mi zupełnie i już jej nie czuję. W ogóle nic nie czuję. i nie wiem, gdzie jestem, co się ze mną dzieje...

Piąta minuta.
Obraz ciotki rozpływa się przede mną i znika. Ogarnia mnie senność.
Pozostałych spadkobierców usunąłem przy użyciu trucizny... Boże, ci wścibscy ludzie z Sureté chyba nie znaleźli flakonu po tej truciźnie?
Nic już nie czuję... absolutnie nic. i mąci mi się w głowie.
A może zostałem otruty i leżę w trumnie?

Szósta minuta.
Otruty... Ta myśl napełniła mnie lękiem. Spróbowałem rozkleić powieki... Daremnie.
Idiotyzm, któż miałby to zrobić? Ciotka i wszyscy krewni spoczywają w ziemi... Jestem samotny... A może ten lekarz? Jakże on się nazywa?

Siódma minuta.
Widziałem go na procesie... Był świadkiem, mówił bardzo długo... Mówił coś o złagodzeniu cierpień... Już wiem... wiem... Prokurator zwracał się do niego... panie... panie... Guillotine... Guillotine... Guillotine...

Do strony Jacka Sawaszkiewicza