Jacek Sawaszkiewicz - Z moim tatkiem


Do strony Jacka
Sawaszkiewicza

Oszczędność

Ojciec nasłuchał się telewizora i postanowił oszczędzać energię elektryczną.
- Jedna żarówka w ogóle się nie liczy. - powiedział. - Wyłączymy wszystkie. Nie będziemy też korzystać ani z telewizora, ani z odkurzacza, ani z niczego, co inaczej nie działa jak tylko pod prądem. Damy przykład innym.
Jakoś nie trafiło mi to do przekonania.
- Telewizor można by uruchamiać od czasu do czasu - powiedziałem, - Go skąd będziemy wiedzieć o różnych rzeczach?
- Z prasy i radia tranzystorowego - odrzekł tato i poszedł wykręcić korki.
Dość szybko przyzwyczaiłem się do wcześniejszego odrabiania lekcji. Tylko ojciec nie mógł się przyzwyczaić. Przeważnie przebywał na klatce schodowej, gdzie przez okrągłą dobę pali się światło, bo automat jest zepsuty.
Po dwóch miesiącach zjawił się pan inkasent. Miał dziwną minę.
- Co się z wami dzieje? - zapytał ponuro.
- Oszczędzamy - oznajmił tato z euforią.
- Inkasent przyjrzał się nam nieufnie.
- Albo zepsuliście licznik.
Zaoponowaliśmy gorąco.
- Chcieliśmy pomóc zakładom energetycznym - powiedziałem.
- A przy okazji zaoszczędziliśmy trochę pieniędzy - dorzucił ojciec.
Pan inkasent poskrobał się długopisem po głowie.
- To się jeszcze okaże - rzekł i odszedł.
Wrócił po dwóch dniach z ekipą techniczną, która prewencyjnie wymieniła nam licznik.
Pan inkasent miał rację. Nic nie zaoszczędziliśmy. Teraz będziemy musieli zapłacić za ponowne włączenie prądu.

Teksty nadesłał Grabcu, redagował Greybrow