Jacek Sawaszkiewicz - Z moim tatkiem


Do strony Jacka
Sawaszkiewicza

Probierz przyjaźni

Poszedłem z ojcem do lokalu gastronomicznego na obiad. Usiedliśmy naprzeciw dwóch panów wpatrzonych z troską w puste kieliszki.
- Smacznego - rzekł tato. Panowie skrzywili się z niesmakiem.
- A co tu jeść? - odparł jeden. - Jak ktoś ma kłopoty, to nie w głowie mu jedzenie. Drugi przytaknął.
- Tak, mamy kłopoty i z tego powodu porzuciła nas przyjaciółka - wyjaśnił. - Życie potwierdza, że najlepszym probierzem przyjaźni jest bieda.
Ojciec westchnął ciężko.
- Ogromnie panom współczuję - oznajmił. - Jeżeli chodzi o mnie, nigdy bym przyjaciela nie opuścił. Należę do ludzi, którzy żyją w przyjaźni ze wszystkimi i których cieszy, kiedy mogą coś dać innym.
Panowie spojrzeli na siebie, a potem na nas. Jakby z wyczekiwaniem. .
- My ze swojej strony nigdy nie odtrącamy wyciągniętej przyjaźnie ręki - powiedział starszy. - Zawołać kelnera?
- Nie chciałbym sprawiać kłopotu - odparł skromnie tato. - Ja sam go zawołam.
Panowie oburzyli się zgodnie.
- Przyjaciele powinni być gotowi do poświęceń - stwierdził jeden.
- I pomagać sobie nawzajem - dodał drugi ruszając w stronę baru.
Kelner zrealizował zamówienie i zaraz zrobiło się przyjemnie.
- Nie lubię ludzi, którzy nie potrafią wyrzec się czegoś dla innych - powiedział z trudem ojciec po trzeciej zmianie potraw.
- Trzeba umieć współżyć z bliźnimi - zgodzili się obaj panowie, po czym ucałowali tatę przyjaźnie. - Zamówimy jeszcze coś?
Ojciec wyciągnął portfel, a z portfela pieniądze. Wspólnie z panami i kelnerem przeliczył je kilkakrotnie.
- Pięćset złotych zamierzam odłożyć - wysylabizował.
- Szlachetna intencja - przyznał starszy z panów. - Chociaż prawdziwi przyjaciele, mając na uwadze dobro drugiego, rezygnują czasem z własnych zamierzeń.
- To i ja zrezygnuję - rzekł tato i wręczył panu kelnerowi wszystkie pieniądze. - Proszę nimi dysponować wedle życzenia moich przyjaciół - dodał, a następnie zapadł w drzemkę.
Panowie raczej mu nie przeszkadzali. Wkrótce zresztą opuścili lokal, pomagając sobie wzajemnie. Jak to przyjaciele. Ojcem zaopiekowali się również. Któryś z panów zatelefonował gdzieś i wkrótce tatę odwieziono na izbę wytrzeźwień.
Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie.

Teksty nadesłał Grabcu, redagował Greybrow