Andrzej Sapkowski

W leju po bombie

fragmenty

To tylko przedsmak całego opowiadania, które można znaleźć na oficjalnej stronie Andrzeja Sapkowskiego: W leju po bombie
Dziewczyna była zaiste niedzisiejsza. Ewangelicko-neofickie wpływy inżyniera Budischewsky'ego zupełnie zabiły w niej instynkt samozachowawczy.
- Nie, Ania. Nic nie mów księdzu.
- Nawet na spowiedzi?
- Nawet. Analiza, co ty spałaś na religii, czy jak? Spowiadać się trzeba z grzechów. Jeśli coś ukradniesz, albo będziesz wymawiać imię nadaremno. Jeśli nie będziesz czcić ojca swego. Ale nie jest napisane, że trzeba się spowiadać, jeśli ktoś ściągnie ci przemocą majtki.
- Eeee.. - powiedziała niepewnie Analiza. - A grzech nieczystości?
Co ty się na tym znasz? Ksiądz mówi, że ty i twój ojciec jesteście ateusze głusi i ślepi, czy jakoś tak... Że ty nie jesteś... Jak to się mówi? Aha, że nie jesteś na podobieństwo. Nie muszę się wyspowiadać... A ojciec mnie zabije...
    Analiza opuściła głowę i zaczęła szlochać. Cóż, nie było wyjścia. Pokonałem w sobie słuszny gniew na księdza Kociubę. Mężczyzna, który siedzi razem z kobietą w leju po bombie, musi się nią opiekować. Uspakajać ją. Dać poczucie bezpieczeństwa. Prawda? Mam rację czy nie?
-Analiza - powiedziałem szorstko. - Ksiądz Kociuba pieprzy farmazony. Zaraz ci to udowodnię, że znam się na katechizmie i Piśmie. Albowiem napisane jest w... liście Ambrożego do Efezjan...
Analiza przestała płakać i patrzyła na mnie z otwartymi ustami. Nie było wyjścia. Jechałem dalej Ambrożego.
-Napisane jest - trułem, robiąc mądrą minę - że przyszli kaduceusze...
-Chyba saduceusze?
-Nie przeszkadzaj. Przyszli jak mówię, saduceusze i ci.. no.. celnicy do Ambrożego i rzekli: "Zaprawdę, święty mężu, czy popełniła grzech Żydówka, której rzymscy legioniści ściągnęli przemocą majtki?" A Ambroży narysował na piasku kółko i krzyżyk...
- Co?
- Nie przerywaj. I rzekł: "Cóż oto widzicie?" "Zaprawdę, oto widzimy kółko i krzyżyk" - odrzekli celnicy. "Tak tedy zaprawdę powiadam wam - rzekł Ambroży - oto dowód, że nie popełniła grzechu owa niewiasta, i lepiej idźcie sobie do domów waszych, celnicy, bo nie jesteście wszak bez winy i nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Idźcie sobie, albowiem zaprawdę powiadam wam: zaraz wezmę kamień i rzucę w was tym kamieniem. "I odeszli celnicy z wielkim wstydem, albowiem zbłądzili, oczerniając ową niewiastę. Zrozumiałaś Anka?


Przeczytane? To teraz na oficjalną stronę Andrzeja Sapkowskiego po resztę opowiadania: W leju po bombie