Logan

Obejrzałem.

Zaraz po filmie pomyślałem: solidne  8/10.

Wreszcie pojawiła się krew, jak to powinna być od zawsze. Ale też na szczęście nie gra głównej roli.

Ale ciągle myślę o tym jakie uczucia we mnie pozostawił film.

Czuję się trochę jak po Rogue One. Niby wszystko było na miejscu. Starzy znajomi robili to co do nich należało.

Ale brakło jakiejś iskry.

Albo jak dla mnie była za słaba.

Ale jednak nie, jednak coś rozpala.

To chyba film o byciu synem i byciu ojcem. I to targa.

A wykorzystanie piosenki Nine Inch Nails w wykonaniu Johnego Casha to też cios poniżej pasa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *